www.kronika.plock.org.pl

W kronice:
O szkole Dyrekcja Nauczyciele O klasie Wychowawca
{nie ruszac - to jest tlo niebieskie menu}
  STRONA GŁÓWNA

  KLASA I         2000/2001

  KLASA II       2001/2002


  KLASA III     2002/2003


  KLASA IV      2003/2004




  KRONIKĘ PRZYGOTOWALI



























































Agent 0-11 i spółka, czyli "największa" afera IIa



AGENT 0-11 I SPÓŁKA CZYLI NAJWIĘKSZA AFERA IIA



W naszym monotonnym życiu klasowym nic się nie ziało (wbrew pozorom). Dwoje uczniów postanowiło tę sytuację zmienić. Ku uciesze pani profesor (tak im się pewnie zdawało- no bo cóż innego by nimi kierowało?), postanowili uzupełnić dziennik klasowy. Żeby wyręczyć w swej jakże udręczającej konieczności usprawiedliwiania nieobecności pracę zaczęli od zaraz. Gdy nadarzyła się okazja, a była to lekcja angielskiego postanowili przystąpić do dzieła. W ruch ruszyły długopisy. Wszystkie nieusprawiedliwione godziny w mig zmieniły się w usprawiedliwione.

W 100% uznano nawet te niepotrzebne, mając na uwadze nawet przyszłe nieobecności (zawsze należy pamiętać o przyszłości jak powtarzają rodziceJ). Uścisnąwszy sobie dłonie czekali na efekty swego sukcesu. Mając na myśli radość pani profesor z pomocy w żmudnym prowadzeniu dziennika. Minęło kilka dni i ku zdziwieniu "szalonej dwójki" i całej klasy II a nowatorski pomysł nie przyniósł oczekiwanego rezultatu. Zauważywszy tklasa przyjęła postawę "na pokrzywdzonego" skwapliwie ukrywając prawdę. Spekulowano jak to się skończy- dobrze czy źle. Zawierano zakłady bukmacherskie czy prawda ujrzy światło dzienne. Dzięki zręczności "szalonej dwójki" udało się lekko i zręcznie ugasić płomień złości pani profesor i przejść nad sprawą do porządku dziennego (powiedzmy J).

Czyżby pomoc uczniów w prowadzeniu dokumentacji i księgowości nie została doceniona?... Chyba nie, bo klasa jakże chętna do bezinteresownej pomocy, z zapałem przystąpiła do kolejnych działań. Tym razem według klasy pomocy potrzebował profesor Majewski- nasz belfer od P.O. Stosując znaną i lubianą taktykę zwaną niezwykle tajemniczo metodę "BoniemaRashid" ruszono do akcji. Grupa do zadań specjalnych pod przewodnictwem Piotra Gronkiewicz ruszyła na twierdzę "Pracownia J. Angielskiego", w czasie długiej przerwy niezauważenie przemknęli do twierdzy i zdobyli czekający na nich skarb.

Z przypisywaną im niezawodnością agentów wywiadu dostawili kilka, no może trochę więcej, stopni, przeważnie bardzo dobrych, jak i oni sami. Niespostrzeżeni przez oddziały wroga wycofali się z pola bitwy.

Po kilku dniach pokoju nastał czas wojny. W czasie wtorkowej lekcji P.O. uczniowie zdawali się słyszeć syreny ostrzegawcze, a w czasie lekcji matematyki przełykając głośno ze zdenerwowania ślinę, szturmowiec nieprzyjaciela. Za sterami, pełna ochoty do walki, zasiadła pani profesor Iwańska. Nie było już mowy o pokoju. Szykowano już nową taktykę- w okopach pracowni matematycznej szef taktyk wojennych myślał nad taktyką- nie przypuszczał, że zgubną- "Mur w zaparte". Wojna toczyła się z wyraźną przewagą przeciwnika, nic nie wskazywało na wygraną szeregów II a. Zmęczeni trudami walki uczestnicy obozu zaczęli wywieszać białą flagę. Nie wszyscy mieli jednak ochotę poddać się z honorem. Dowódca taktyk wojennych nie czuł takiej konieczności. Jak się później okazało, mogło to doprowadzić do zesłania do obozu karnego tj. do innej klasy.

W ostatniej chwili opamiętał się i też poddał wraz ze swymi oddziałami. Zwołano nawet nadzwyczajne zebranie starszyzny, która ustaliła, że niewinna pomoc w prowadzeniu kartotek II a nie była dobrym pomysłem. Obie strony zawarły pokój, lecz na pewnych warunkach. Obiecano bowiem, że już więcej się to nie powtórzy. Choć po wojnie nie poniesiono żadnych strat w szeregach naszego obozu, a warunki pokoju były korzystne dla naszego pułku, obie strony w walce odniosły wiele ran, a po nich zostaną blizny. Żołnierze zmądrzeli i wiedzą już, że przesadna pomoc nie jest zbyt dobra, a jak mówi mądre przysłowie- co za dużo to nie zdrowo. Od teraz wiedzą co im wolno i że uzupełnianie dziennika z pewnością należy zostawić wyższej instancji.

Żołnierze obu obozów teraz kurują odniesione obrażenia i wykorzystują zdobycze ludzkości takie jak chirurgia plastyczna, która ma zlikwidować blizny po walce, może kiedyś nie zostanie po nich żaden ślad, może kiedyś. Oby szybko...

Napisał: Piotr Gronkiewicz

Copyright © 2000- KRONIKA KLASY. Trójka | Onet.pl | IDEA
Powered by Patryk M. Szymański