|
{nie ruszac - to jest tlo niebieskie menu}
|
|
| | |
|
|
Zamość 2001 - wycieczka klasowa (04.06 - 08.06.2001r.)
Dzień I - podróż
Dzień II - Zamość
Dzień IV - Zwierzyniec, Susiec
Dzień V - do domu :(
Dzień III - Lwów
O Boże! Już za dwie szósta! Wyjeżdżamy o szóstej. Ada miała rację żeby nie siedzieć do późna przy ognisku, bo rano na pewno zaśpimy. No cóż! Polak mądry po szkodzie. Zmęczone weszłyśmy do autobusu, miny pozostałych mówiły same za siebie. Każdy był senny i myśl o wyjeździe za granicę , w ogóle na nikim nie robiła wrażenia. Niestety Pani Wiesława Iwańska przygotowała nam niespodziankę już na dzień dobry. Zapomniała swojego paszportu i tylko machała nam ręką na pożegnanie. Droga była dość długa...a może to i dobrze, bo każdy z nas spał i regenerował siły po nocnych harcach. Przed przekroczeniem granicy mieliśmy pewne obawy, czy ta odprawa paszportowa przebiegnie szybko i sprawnie, czy będziemy musieli długo, długo czekać. Na szczęście odbyło się bez O Boże! Już za dwie szósta! Wyjeżdżamy o szóstej. Ada miała rację żeby nie siedzieć do późna przy ognisku, bo rano na pewno zaśpimy. No cóż! Polak mądry po szkodzie. Zmęczone weszłyśmy do autobusu, miny pozostałych mówiły same za siebie. Każdy był senny i myśl o wyjeździe za granicę , w ogóle na nikim nie robiła wrażenia. Niestety Pani Wiesława Iwańska przygotowała nam niespodziankę już na dzień dobry. Zapomniała swojego paszportu i tylko machała nam ręką na pożegnanie. Droga była dość długa...a może to i dobrze, bo każdy z nas spał i regenerował siły po nocnych harcach.
Przed przekroczeniem granicy mieliśmy pewne obawy, czy ta odprawa paszportowa przebiegnie szybko i sprawnie, czy będziemy musieli długo, długo czekać. Na szczęście odbyło się bez przykrych niespodzianek i wiele śmiechu zafundowały nam "graniczne czapki" wyglądające jak patelnie. Pierwszym etapem naszej wycieczki było wdrapanie się na kopiec usypany na cześć unii polsko-litewskiej. Będąc na szczycie podziwialiśmy panoramę Lwowa. Widzialne z góry ukraińskie kamieniczki przypominały muzealne makiety. Następnym punktem naszej wycieczki było zwiedzanie Cmentarza Łyczakowskiego.
Zaskoczył on nas swoim wyglądem. Chodząc z przewodnikiem po cmentarzu, zostały przybliżone nam życiorysy znanych postaci pochowanych na tym miejscu: Ordon, Maria Konopnicka. Znajdowały się tam również groby powstańców listopadowych i styczniowych. Podziwialiśmy także Cmentarz Orląt Lwowskich.
Jest to polki cmentarz wojskowy na Ziemi Lwowskiej . Zmęczeni lecz zachwyceni zabytkami Ukrainy udaliśmy się na obiad, aby odzyskać siły. Zaserwowano nam tradycyjne dla tego regionu potrawy: barszcz ukraiński, surówka z pora, kotlet schabowy i piure ziemniaczane. Po sytym obiedzie podziwialiśmy pamiątkowe zabytki, pomniki i kościoły. Przed gmachem opery dostaliśmy wolny czas. Dużo osób zrobiło ciekawe zakupy. Jedynie Marta i Justyna nie były zadowolone z zakupów. Ich historie można by opisać w oddzielnym rozdziale pt. "niekorzystna transakcja" . Zamieniły one bowiem na chrywnie i kopiejki 10 dolarów, a gdy zorientowały się, że mogły by za to kupić mnóstwo rzeczy (więcej niż się spodziewały) chciały odwrócić transakcję i w zamian za wcześniej wymienione dziesięć dolarów otrzymały 4. Trzeba było widzieć ich miny. Pod koniec dnia czekała na nas jeszcze jedna atrakcja - koncert organowy. Jednak został on przełożony na inny termin i musieliśmy zrezygnować. Tak między nami mówiąc lepiej, że koncert się nie odbył, gdyż byliśmy bardzo zmęczeni i każdy z nas marzył tylko o trzech rzeczach rozpoczynających się na literę "c" : ciepła herbatka, ciepłe łóżeczko, ciepły kominek.
Kiedy Pani Profesor Alicja Wójcik oznajmiła nam, że w zamian za koncert czeka nas niespodzianka, z naszych ust wydobył się jęk rozpaczy. Nikomu z nas nie chciało się już nic robić w tym dniu. Zrezygnowani szliśmy za panią jak skazańcy. Idąc uliczkami naszym oczom, ukazał się wielki szyld z obiecującym napisem. To naprawdę była wielka niespodzianka. Dostaliśmy zaproszenie do najbardziej popularnego lokalu we Lwowie. Jedząc ciastka i popijając herbatkę wsłuchiwaliśmy się w kapelę grającą ukraińskie przeboje. Na deser otrzymaliśmy lody z polewą czekoladową. Po słodkim obżarstwie postanowiliśmy spalić zbędne kalorie. I dalej na parkiet. Tańcom i hulankom nie było końca. Kapela grała coraz skromniejsze utwory. Niestety "co dobre szybko się kończy". Niechętnie opuściliśmy progi restauracji. Dobre humory nie opuszczały nas aż do granicy. Tam czekaliśmy dwie godziny na odprawę paszportową.
Zmęczeni dotarliśmy do Zamościa. Pani Profesor Iwańska i pan Marek (nasz kierowca) przywitalprzywitali nas bardzo smaczną kolacją. Dzień był udany , humory dopisywały, ale poranne doświadczenia niczego nas nie nauczyły i znowu rozpoczęliśmy nocne życie.
Oto uwiecznione na zdjęciach zdarzenia oraz miejsca, w których byliśmy...






Wykonały: Asia Chętkowska i Paulina Grabecka
|
 |
 |
 |
 |
 | | | |
|
|
 |
 |
 |
Copyright © 2000- KRONIKA KLASY.
|
Trójka | Onet.pl | IDEA |
 |
Powered by Patryk M. Szymański |
 |
| | |